Krotka historyjka dla niedowiarkow

Widzisz wersję archiwalną wątku "Krotka historyjka dla niedowiarkow" z forum dobradieta.pl/forum/

Mariusz - Pon Sty 24, 2005 00:24

Opowiem krotka historyjke z wlasnego zycia. moze kogos zaciekawic.

Swego czasu pojechalem na Krym.Prawdopodobnie zarazilem sie tam jakims
tropikalnym wirusem ktory zaczal zmieniac u mnie komorki siateczek
wezlow chlonnych. Straszne paskudztwo. Zaczal powstawac nowotwor(na
szczescie nie rak bo juz bym wachal kwiatki od spodu). Oczywiscie
przeszedlem leczenie niesamowite przez pol roku,nie zycze najgorszemu
wrogowi, Zreszta nigdy nie myslalem ze tyle osob jest chorych.....

A teraz do rzeczy. Po skonczonym leczeniu pytam sie lekarz czy moge
jechac w gory. Lekarz spojrzala sie na mnie wymownie i mowi
-Panie , pan nawet nie bedzie mial sily, a w ogole zakazuje panu
wszelkich marszow nawet na terenie plaskim bo panu serduszko wysiadzie.
Oj ja biedaczek. Na pytanie czy moge stosowac DO uslyszalem
KATEGORYCZNIE zadnych diet.

Ale nic. Bez wiedzy lekarz po 1,5 miesiacach stosowania DO pojechalem w
gory normalnie pochodzic i gdzie? ano na Slowacje.
Na caly tydzien, non stop marsze i wysokosci do 2300 m n.p.m.

Wyobrazacie sobie? Lekarz nic nie powiedzialem minelo juz prawie dwa
lata i serduszko jak najbardziej w porzadku.

Drugi niuans: Na wizycie u lekarza pada pytanie:
Co pan je ze ma pan takie wyniki. Ma pan najlpesze wyniki krwi z
wszystkicj moich pacjentow.
-tak? spojrzalem na nia wymownie i udalem ze nie wiem o co chodzi
- Pewno je pan duzo czerwonego miesa?
Tylko sie usmiechnalem.

Mariusz - Pon Sty 24, 2005 08:52

hehe, dodam jeszcze ze przed wykryciem choroby lekarz poltora roku mi
wmawial ze jestem zdrowy i ze chyba sobie wmawiam chorobe.
Robil mi badanie krwi OB mialem super i tylko slyszalem co pan chce pan
jest zdrowy? Dopiero jak nakrzyczalem na niego to dal mi skierowanie do
szpitala. P****t jeden. Mysle czy go dac do sadu. tylko nie wiem jaki
efekt bedzie. i Czy jest sens.

Neox - Pon Sty 24, 2005 09:40

Użytkownik "Mariusz" <mariov@wp.pl> napisał w wiadomości
news:ct14ok$clt$1@venus.artexim.pl...

Opowiem krotka historyjke z wlasnego zycia. moze kogos zaciekawic.

Szkoda, że tak niewielu z tych co odzyskali zdrowie chce tutaj o tym
napisać....
Powinniśmy zdawać sobie sprawę, że na tę grupę zaglądają nie tylko stosujący
ŻO na co dzień ale także ci którzy są pełni wątpliwości czy warto to
rozpoczynać ( sam kiedyś takim kimś byłem przez wiele miesięcy ).Tymczasem
wchodząc tu widzą głównie wypowiedzi zawiedzionych i opty-biznesmenów ....

--
Pozdrawiam
Neox
AQQ 145583

lili - Wto Sty 25, 2005 18:57

Gratuluję Mariuszowi konsekwencji i zdrowego rozsądku. I tak szczęście, że w
szpitalu się połapali, co to za choróbsko. U mojego ojca wykryli kolagenozę,
jak już było za późno, bo miał ładną cerę, dobre wyniki, żartował, więc brali
go za hipochondryka. Nawet do psychiatry chcieli kierować. Dobrze, że
wiedziałeś, czego się domagać i nie uwierzyłeś lekarzowi, że jesteś zdrów.

Co pan je ze ma pan takie wyniki. Ma pan najlpesze wyniki krwi z
wszystkicj moich pacjentow.


To jednak nie taki głupi, skoro się domyślił, że to zależy od "jedzenia".

A teraz chciałam uczynić zadość uwadze Neona, że powinni pisać ci, którym DO
służy. Chcecie czytać, to czemu nie, mogę opisać swój przypadek.

Po smierci ojca mało wychodziłam, dużo czytałam, a także myslałam o tym, że
jestem w wielu sprawach podobna do ojca. Często się przeziębiam, kaszlę,
lubię czytać ( wiadomo, pozycja fotelowa - plecy wygięte, klatka zapadnięta,
pęcherzyki płucne zgniecione), ponadto lubię raczej kanapeczki, łakocie,
budyń itp., a nie zawsze chce mi się po pracy jeszcze stać przy kuchni i
pichcić obiad. I choć jestem towarzyska, lubię turystykę, morze, góry, to
czasami spędzam zbyt dużo czasu w takim słodkim bezruchu.
Zastanawiałam się, do czego może mnie doprowadzić taki tryb życia.

To był wrzesień dwa tysiące trzeciego roku. W VIVIE! ukazał się wywiad z
Lechem Wałęsą. Przesadnie wielką jego fanką nigdy nie byłam, ale wywiad
wstrzelił się w moje niewesołe rozmyślania. Uwierzyłam Wałęsie, mimo że
dawniej śmiałam się z "diety Kwaśniewskiego".

Otóż byłam kiedyś z koleżanką na wczasach w Jastrzębiej Górze. My, dieta 1000
kcal, gimnastyka, marszobiegi 3 x dziennie, wieczorem dyskoteka, a w tym samym
ośrodku grupa optymalnych, jedzących jakieś liczne jajka, tłustości,
siedzących na wykładach (gdy my w dół na plażę i z powrotem i po 10 km
spacery), wieczorem okupujących automaty tel i z wypiekami na twarzach
opowiadający bliskim o świeżo poznanych rewelacjach tłustego jedzenia.
Wyśmiewałyśmy się z nich i oczywiście nie wierzyłyśmy, że to może sprzyjać
zdrowiu.

Po lekturze wywiadu z Wałęsą spojrzałam na to innym okiem. Kupiłam książki :
Atkinsa i Kwaśniewskiego. Zaczęłam eksperymentować, ale "Atkins" nie bardzo
mi odpowiadał, nie rozumiałam po co to oszukiwanie ( w przepisach brakowało
mąki i cukru, ale mimo to udawały one typowe jedzenie dla łakomczuchów ).
Przepisy skomplikowane i składniki obce polskiemu podniebieniu, nie mówiąc o
niedostępności produktów w naszych sklepach i bazarach. Wybrałam się do
lekarza optymalnego. Dowiedziałam się, co powinnam jeść i ile (proporcje).
Po lekturze "Diety optymalnej" wiedziałam już o co chodzi z tymi
proporcjami, ruszyłam na całego. Wysłuchałam wykładu znanej mi już Pani dr w
optymalnej "szkółce niedzielnej", poznałam Pana Józia Turostowskiego, który
ŻO zawdzięczał zdrowie i wigor, zadawałam pytania, coś do mnie zaczęło
docierać. Chociaż przestrzegałam proporcji i jadałam to, co według dra
Kwaśniewskiego dozwolone, przytyłam ze 4 kilo. Wtedy zdecydowałam się
pojechać do Ciechocinka, do Willi Obywatelskiej.

Dopiero tam dowiedziałam się naprawdę, co powinno się jeść i jak przyrządzać
posiłki. Poznałam ciekawych ludzi, przede wszystkim prowadzących Arkadię
Państwa Suchowieckich, parę osób mocno zaangażowanych, Pana Stasia, który
dzięki DO uniknął operacji i wyszedł z nowotworu i teraz pisze panegiryki na
część Diety i jej Twórcy, młodego biochemika studiującego tę wiedzę w
Krakowie i poza granicami Polski. Wizyta lekarza optymalnego na miejscu -
całkowite zaskoczenie, nie 1 lekarz, ale trzech, dr Kwaśniewski, doc. Mądry i
dr Gawroński z Niemiec. Wzięłam serię prądów selektywnych. Tam także
zapoznałam się z innymi książkami dra Kwaśniewskiego.

Oto, co osiągnęłam dzięki nowemu stylowi życia:
- przestały krwawić dziąsła,
- ustała poranna niemoc dłoni i nadgarstków (miałam to od dziecka),
- przeszło mrowienie w palcach rąk,
- poprawiło sie krążenie w nogach (nogi i ręce puchły mi już w wieku nastu
lat),
- wzrosła odporność na infekcje (kiedyś banalne drapanie w gardle ZAWSZE
kończyło się jakimś stanem zapalnym - płuc, oskrzeli, krtani, tchawicy
itp.itd.), wcale nie choruję, chociaz nie noszę szalika,
- ciekawostka, jestem odporna na poparzenia (para, gorące żelazko),
- duża poprawa wyników badań cukru i cholesterolu (trzykrotny spadek
triglicerydów, dwukrotny wzrost HDL),
- większa tolerancja wysiłku, lepsza sprawność,
- powolne chudnięcie bez objawów ubocznych,
- wreszcie poprawa nastroju.

Jadam ulubione jajka na śniadanie, nie unikam tłustego nabiału, zaczęłam
gustować w golonce, boczku, poznałam podgardle. Nie kupuję, nie dźwigam siat
z kartonami soków, kilogramami owoców, używam w kuchni produktów
nieprzetworzonych, dobrej jakości. Gotuję pyszne dania, które smakują mi
bardziej niż poprzednio przyrządzane na oleju i oliwie i z azotanami w
postaci zielonych listków. Łączę ŻO z chińską zasadą "pięciu przemian", co
daje rewelacyjne wyniki. Przy tym nie zauważam, żeby to "kapało od
tłuszczu". Jem właściwie wszystko, tylko staram się unikać białej mąki i
cukru. I nie kuszą mnie budyń ni batonik.
"Żywienie optymalne" przeczytałam 6 razy i za każdym coś ciekawego udawało
mi się wyczytać z tej książki dra Kwaśniewskiego.

Mam także ufność, że nie grożą mi jakieś straszne, niszczące choroby, a w
ewentualnej chorobie wspomagać mnie będzie najzdrowsza z diet. Wszystkim
radzę spróbować zmienić coś w swoim życiu. Spokojnie można zacząć od żywienia
optymalnego.

--
Wysłano ze strony http://forum.dieta-optymalna.info/

lili - Wto Sty 25, 2005 18:58

Gratuluję Mariuszowi konsekwencji i zdrowego rozsądku. I tak szczęście, że w
szpitalu się połapali, co to za choróbsko. U mojego ojca wykryli kolagenozę,
jak już było za późno, bo miał ładną cerę, dobre wyniki, żartował, więc brali
go za hipochondryka. Nawet do psychiatry chcieli kierować. Dobrze, że
wiedziałeś, czego się domagać i nie uwierzyłeś lekarzowi, że jesteś zdrów.

Co pan je ze ma pan takie wyniki. Ma pan najlpesze wyniki krwi z
wszystkicj moich pacjentow.


To jednak nie taki głupi, skoro się domyślił, że to zależy od "jedzenia".

A teraz chciałam uczynić zadość uwadze Neona, że powinni pisać ci, którym DO
służy. Chcecie czytać, to czemu nie, mogę opisać swój przypadek.

Po smierci ojca mało wychodziłam, dużo czytałam, a także myslałam o tym, że
jestem w wielu sprawach podobna do ojca. Często się przeziębiam, kaszlę,
lubię czytać ( wiadomo, pozycja fotelowa - plecy wygięte, klatka zapadnięta,
pęcherzyki płucne zgniecione), ponadto lubię raczej kanapeczki, łakocie,
budyń itp., a nie zawsze chce mi się po pracy jeszcze stać przy kuchni i
pichcić obiad. I choć jestem towarzyska, lubię turystykę, morze, góry, to
czasami spędzam zbyt dużo czasu w takim słodkim bezruchu.
Zastanawiałam się, do czego może mnie doprowadzić taki tryb życia.

To był wrzesień dwa tysiące trzeciego roku. W VIVIE! ukazał się wywiad z
Lechem Wałęsą. Przesadnie wielką jego fanką nigdy nie byłam, ale wywiad
wstrzelił się w moje niewesołe rozmyślania. Uwierzyłam Wałęsie, mimo że
dawniej śmiałam się z "diety Kwaśniewskiego".

Otóż byłam kiedyś z koleżanką na wczasach w Jastrzębiej Górze. My, dieta 1000
kcal, gimnastyka, marszobiegi 3 x dziennie, wieczorem dyskoteka, a w tym samym
ośrodku grupa optymalnych, jedzących jakieś liczne jajka, tłustości,
siedzących na wykładach (gdy my w dół na plażę i z powrotem i po 10 km
spacery), wieczorem okupujących automaty tel i z wypiekami na twarzach
opowiadający bliskim o świeżo poznanych rewelacjach tłustego jedzenia.
Wyśmiewałyśmy się z nich i oczywiście nie wierzyłyśmy, że to może sprzyjać
zdrowiu.

Po lekturze wywiadu z Wałęsą spojrzałam na to innym okiem. Kupiłam książki :
Atkinsa i Kwaśniewskiego. Zaczęłam eksperymentować, ale "Atkins" nie bardzo
mi odpowiadał, nie rozumiałam po co to oszukiwanie ( w przepisach brakowało
mąki i cukru, ale mimo to udawały one typowe jedzenie dla łakomczuchów ).
Przepisy skomplikowane i składniki obce polskiemu podniebieniu, nie mówiąc o
niedostępności produktów w naszych sklepach i bazarach. Wybrałam się do
lekarza optymalnego. Dowiedziałam się, co powinnam jeść i ile (proporcje).
Po lekturze "Diety optymalnej" wiedziałam już o co chodzi z tymi
proporcjami, ruszyłam na całego. Wysłuchałam wykładu znanej mi już Pani dr w
optymalnej "szkółce niedzielnej", poznałam Pana Józia Turostowskiego, który
ŻO zawdzięczał zdrowie i wigor, zadawałam pytania, coś do mnie zaczęło
docierać. Chociaż przestrzegałam proporcji i jadałam to, co według dra
Kwaśniewskiego dozwolone, przytyłam ze 4 kilo. Wtedy zdecydowałam się
pojechać do Ciechocinka, do Willi Obywatelskiej.

Dopiero tam dowiedziałam się naprawdę, co powinno się jeść i jak przyrządzać
posiłki. Poznałam ciekawych ludzi, przede wszystkim prowadzących Arkadię
Państwa Suchowieckich, parę osób mocno zaangażowanych, Pana Stasia, który
dzięki DO uniknął operacji i wyszedł z nowotworu i teraz pisze panegiryki na
część Diety i jej Twórcy, młodego biochemika studiującego tę wiedzę w
Krakowie i poza granicami Polski. Wizyta lekarza optymalnego na miejscu -
całkowite zaskoczenie, nie 1 lekarz, ale trzech, dr Kwaśniewski, doc. Mądry i
dr Gawroński z Niemiec. Wzięłam serię prądów selektywnych. Tam także
zapoznałam się z innymi książkami dra Kwaśniewskiego.

Oto, co osiągnęłam dzięki nowemu stylowi życia:
- przestały krwawić dziąsła,
- ustała poranna niemoc dłoni i nadgarstków (miałam to od dziecka),
- przeszło mrowienie w palcach rąk,
- poprawiło sie krążenie w nogach (nogi i ręce puchły mi już w wieku nastu
lat),
- wzrosła odporność na infekcje (kiedyś banalne drapanie w gardle ZAWSZE
kończyło się jakimś stanem zapalnym - płuc, oskrzeli, krtani, tchawicy
itp.itd.), wcale nie choruję, chociaz nie noszę szalika,
- ciekawostka, jestem odporna na poparzenia (para, gorące żelazko),
- duża poprawa wyników badań cukru i cholesterolu (trzykrotny spadek
triglicerydów, dwukrotny wzrost HDL),
- większa tolerancja wysiłku, lepsza sprawność,
- powolne chudnięcie bez objawów ubocznych,
- wreszcie poprawa nastroju.

Jadam ulubione jajka na śniadanie, nie unikam tłustego nabiału, zaczęłam
gustować w golonce, boczku, poznałam podgardle. Nie kupuję, nie dźwigam siat
z kartonami soków, kilogramami owoców, używam w kuchni produktów
nieprzetworzonych, dobrej jakości. Gotuję pyszne dania, które smakują mi
bardziej niż poprzednio przyrządzane na oleju i oliwie i z azotanami w
postaci zielonych listków. Łączę ŻO z chińską zasadą "pięciu przemian", co
daje rewelacyjne wyniki. Przy tym nie zauważam, żeby to "kapało od
tłuszczu". Jem właściwie wszystko, tylko staram się unikać białej mąki i
cukru. I nie kuszą mnie budyń ni batonik.
"Żywienie optymalne" przeczytałam 6 razy i za każdym coś ciekawego udawało
mi się wyczytać z tej książki dra Kwaśniewskiego.

Mam także ufność, że nie grożą mi jakieś straszne, niszczące choroby, a w
ewentualnej chorobie wspomagać mnie będzie najzdrowsza z diet. Wszystkim
radzę spróbować zmienić coś w swoim życiu. Spokojnie można zacząć od żywienia
optymalnego.

--
Wysłano ze strony http://forum.dieta-optymalna.info/

lili - Wto Sty 25, 2005 19:09

Gratuluję Mariuszowi konsekwencji i zdrowego rozsądku. I tak szczęście, że w
szpitalu się połapali, co to za choróbsko. U mojego ojca wykryli kolagenozę,
jak już było za późno, bo miał ładną cerę, dobre wyniki, żartował, więc brali
go za hipochondryka. Nawet do psychiatry chcieli kierować. Dobrze, że
wiedziałeś, czego się domagać i nie uwierzyłeś lekarzowi, że jesteś zdrów.

Co pan je ze ma pan takie wyniki. Ma pan najlpesze wyniki krwi z
wszystkicj moich pacjentow.


To jednak nie taki głupi, skoro się domyślił, że to zależy od "jedzenia".

A teraz chciałam uczynić zadość uwadze Neoxa, że powinni pisać ci, którym DO
służy. Chcecie czytać, to czemu nie, mogę opisać swój przypadek.

Po śmierci ojca mało wychodziłam, dużo czytałam, a także myślałam o tym, że
jestem w wielu sprawach podobna do ojca. Często się przeziębiam, kaszlę,
lubię czytać ( wiadomo, pozycja fotelowa - plecy wygięte, klatka zapadnięta,
pęcherzyki płucne zgniecione), ponadto lubię raczej kanapeczki, łakocie,
budyń itp., a nie zawsze chce mi się po pracy jeszcze stać przy kuchni i
pichcić obiad. I choć jestem towarzyska, lubię turystykę, morze, góry, to
czasami spędzam zbyt dużo czasu w takim słodkim bezruchu. Zastanawiałam się,
do czego może mnie doprowadzić taki tryb życia.

To był wrzesień dwa tysiące trzeciego roku. W VIVIE! ukazał się wywiad z
Lechem Wałęsą. Przesadnie wielką jego fanką nigdy nie byłam, ale wywiad
wstrzelił się w moje niewesołe rozmyślania. Uwierzyłam Wałęsie, mimo że
dawniej śmiałam się z "diety Kwaśniewskiego".

Otóż byłam kiedyś z koleżanką na wczasach w Jastrzębiej Górze. My, dieta 1000
kcal, gimnastyka, marszobiegi 3 x dziennie, wieczorem dyskoteka, a w tym samym
ośrodku grupa optymalnych, jedzących jakieś liczne jajka, tłustości,
siedzących na wykładach (gdy my w dół na plażę i z powrotem i po 10 km
spacery), wieczorem okupujących automaty tel i z wypiekami na twarzach
opowiadający bliskim o świeżo poznanych rewelacjach tłustego jedzenia.
Wyśmiewałyśmy się z nich i oczywiście nie wierzyłyśmy, że to może sprzyjać
zdrowiu.

Po lekturze wywiadu z Wałęsą spojrzałam na to innym okiem. Kupiłam książki :
Atkinsa i Kwaśniewskiego. Zaczęłam eksperymentować, ale "Atkins" nie bardzo
mi odpowiadał, nie rozumiałam po co to oszukiwanie ( w przepisach brakowało
mąki i cukru, ale mimo to udawały one typowe jedzenie dla łakomczuchów ).
Przepisy skomplikowane i składniki obce polskiemu podniebieniu, nie mówiąc o
niedostępności produktów w naszych sklepach i bazarach. Wybrałam się do
lekarza optymalnego. Dowiedziałam się, co powinnam jeść i ile (proporcje).
Po lekturze "Diety optymalnej" wiedziałam już o co chodzi z tymi
proporcjami, ruszyłam na całego. Wysłuchałam wykładu znanej mi już Pani dr w
optymalnej "szkółce niedzielnej", poznałam Pana Józia Turostowskiego,
zadawałam pytania, coś do mnie zaczęło docierać. Chociaż przestrzegałam
proporcji i jadałam to, co według dr. Kwaśniewskiego dozwolone, przytyłam ze
4 kilo. Wtedy zdecydowałam się pojechać do Ciechocinka, do Willi
Obywatelskiej.
Dopiero tam dowiedziałam się naprawdę, co powinno się jeść i jak przyrządzać
posiłki. Poznałam ciekawych ludzi, przede wszystkim prowadzących Arkadię
Państwa Suchowieckich, parę osób mocno zaangażowanych, Pana Stasia, który
dzięki DO uniknął operacji i wyszedł z nowotworu i teraz pisze panegiryki na
część Diety i jej Twórcy, młodego biochemika studiującego tę wiedzę w
Krakowie poza granicami Polski. Wizyta lekarza optymalnego na miejscu -
całkowite zaskoczenie, nie 1 lekarz, ale trzech, dr Kwaśniewski, doc. Mądry i
dr Gawroński z Niemiec. Wzięłam serię prądów selektywnych. Tam także
zapoznałam się z innymi książkami dr. Kwaśniewskiego.

Oto, co osiągnęłam dzięki nowemu stylowi życia:
- przestały krwawić dziąsła,
- ustała poranna niemoc dłoni i nadgarstków (miałam to od dziecka),
- przeszło mrowienie w palcach rąk,
- poprawiło się krążenie w nogach (nogi i ręce puchły mi już w wieku nastu
lat),
- wzrosła odporność na infekcje (kiedyś banalne drapanie w gardle ZAWSZE
kończyło się jakimś stanem zapalnym - płuc, oskrzeli, krtani, tchawicy itp.
itd.), wcale nie choruję, chociaż nie noszę szalika,
- ciekawostka, jestem odporna na poparzenia (para, gorące żelazko),
- duża poprawa wyników badań cukru i cholesterolu (trzykrotny spadek
triglicerydów, dwukrotny wzrost HDL),
- większa tolerancja wysiłku, lepsza sprawność,
- powolne chudnięcie bez objawów ubocznych,
- wreszcie poprawa nastroju.

Jadam ulubione jajka na śniadanie, nie unikam tłustego nabiału, zaczęłam
gustować w golonce, boczku, poznałam podgardle. Nie kupuję, nie dźwigam siat
z kartonami soków, kilogramami owoców, używam w kuchni produktów
nieprzetworzonych, dobrej jakości. Gotuję pyszne dania, które smakują mi
bardziej niż poprzednio przyrządzane na oleju i oliwie i z azotanami w
postaci zielonych listków. Łączę ŻO z chińską zasadą "pięciu przemian", co
daje rewelacyjne wyniki. Przy tym nie zauważam, żeby to "kapało od
tłuszczu". Jem właściwie wszystko, tylko staram się unikać białej mąki i
cukru (margaryny i wypieków na tłuszczach trans nigdy nie używałam). Nie
kuszą mnie budyń ni batonik.

Mam także ufność, że nie grożą mi jakieś straszne, niszczące choroby, a w
ewentualnej chorobie wspomagać mnie będzie najzdrowsza z diet. Wszystkim
radzę spróbować zmienić coś w swoim życiu. Spokojnie można zacząć od żywienia
optymalnego.

--
Wysłano ze strony http://forum.dieta-optymalna.info/

lili - Wto Sty 25, 2005 19:40

Opowiem krotka historyjke z wlasnego zycia. moze kogos zaciekawic.

Swego czasu pojechalem na Krym.Prawdopodobnie zarazilem sie tam jakims
tropikalnym wirusem ktory zaczal zmieniac u mnie komorki siateczek
wezlow chlonnych. Straszne paskudztwo.
Bardzo Was przepraszam, że się tak namnożyłam - nie wiem, jak to się stało.


W takim razie a propos wyjazdów - czy ktoś z Was był w Kobylej Górze?
Rzeczywiście taka rewelka?

--
Wysłano ze strony http://forum.dieta-optymalna.info/

magda - Wto Sty 25, 2005 20:41

W takim razie a propos wyjazdów - czy ktoś z Was był w Kobylej Górze?
Rzeczywiście taka rewelka?

Ja byłam latem.
Zachwycona nie jestem. Trzeba polubić piasek w butach, jeśli chce sie
spacerować.
Ośrodek z czasów zaawansowanej budowy socjalizmu. Trochę odnawiają, ale
piętno wciąż tkwi, np w restauracji.
Drugi raz bym się nie wybrała.

--
Wysłano ze strony http://forum.dieta-optymalna.info/

Bruford - Sro Sty 26, 2005 18:40

Przy okazji ,,co to dokładnie za choroba węzłów chłonnych była?Rozumiem że nie byłeś wtedy na DO?

Mariusz - Pią Sty 28, 2005 08:17

Przy okazji ,,co to dokładnie za choroba węzłów chłonnych była?Rozumiem że nie byłeś wtedy na DO?


Ziarnica złośliwa. dopiero jak skonczylem leczenie przeszedlem na DO.

mam wysoką niedowage (ok 25-30 kg)
młody wiek + niedowaga = pomocy
Niedowaga, abarotno niż inni ;)
Pomocy - niedowaga !!
  • kuchnia kaflowa pomozmy sobie znalezc
  • warszawa gdzie loewe solo
  • pocket tanks delux
  • wwwsowia dolina kamionki
  • czujnik temperatury ntc lodowka
  • CoD 4 jak grać na pirackich serverach
  • odwołanie od decyzji nieprzyjęcia do przedszkola
  • windows vista icon pack
  • do jakiej wróżki z allegro napisać
  • Katalog wiadomości z for internetowych || Index